Coś długo mnie tu nie było, ale już wracam z nową pozytywną energią! Jak się z tym czujecie? Zero emocji, wiem.
W ciągu tych 4 miesięcy przewinęłam się przez parę zakładów pracy, poznałam trochę ludzi i pozmieniałam co nieco w swoim życiu, jak i opinie na różne tematy. Z danych mi "doświadczeń" wyciągnęłam pewien wniosek, a mianowicie: To my sami decydujemy o sobie, a nie inni. Co mam na myśli? Już tłumacze! Niby wale populizmami, ale tak często zapominamy o tych paru na pozór banalnych rzeczach. Miałam przyjemność a może bardziej nie.. Pracować w sklepie odzieżowym gdzie zetknęłam się z wieloma opiniami o ubraniach i nie tylko. Wiadomo, ile ludzi tyle opinii i to w sumie nie jest złe, ale zaczyna takie być, kiedy zdanie innych bierzemy bardziej do siebie niż swoje własne. A to chyba my wiemy co jest dla nas dobre prawda? A nie Grażyna z bloku numer trzy przy biedronce. Nie zabawiłam w owym sklepie długo (musicie poznać tę historię, ale to innym razem !), ale zdążyłam dostrzec wiele osób, które właśnie ulegają zdaniom innych. Niby nic wielkiego, ale nie powiedzą czegoś lub nie zrobią tego co im się podoba bo "co inni powiedzą". Czy tylko mi się wydaje, że tak nie powinno być ? Myślę, że indywidualizm i własny styl to bardziej zaleta niż wada. Nikogo chyba nie powinno "bolec" to, w co się ubieramy lub jacy jesteśmy a wprost przeciwnie. To, jak kreujemy siebie powinno być inspiracją. Nigdy nie rozumiałam osób irytujących się czyim stylem bycia lub – co gorsza – ubiorem drugiej osoby. Jest nas tak dużo na świecie, że każdy z nas znajdzie "kogoś dla siebie". Nie musimy trzymać nikogo przy sobie a tym bardziej zmieniać. W takich sytuacjach zawsze proponuje kwas w kroplach i przysługa społeczeństwu oddana.
W ciągu tych 4 miesięcy przewinęłam się przez parę zakładów pracy, poznałam trochę ludzi i pozmieniałam co nieco w swoim życiu, jak i opinie na różne tematy. Z danych mi "doświadczeń" wyciągnęłam pewien wniosek, a mianowicie: To my sami decydujemy o sobie, a nie inni. Co mam na myśli? Już tłumacze! Niby wale populizmami, ale tak często zapominamy o tych paru na pozór banalnych rzeczach. Miałam przyjemność a może bardziej nie.. Pracować w sklepie odzieżowym gdzie zetknęłam się z wieloma opiniami o ubraniach i nie tylko. Wiadomo, ile ludzi tyle opinii i to w sumie nie jest złe, ale zaczyna takie być, kiedy zdanie innych bierzemy bardziej do siebie niż swoje własne. A to chyba my wiemy co jest dla nas dobre prawda? A nie Grażyna z bloku numer trzy przy biedronce. Nie zabawiłam w owym sklepie długo (musicie poznać tę historię, ale to innym razem !), ale zdążyłam dostrzec wiele osób, które właśnie ulegają zdaniom innych. Niby nic wielkiego, ale nie powiedzą czegoś lub nie zrobią tego co im się podoba bo "co inni powiedzą". Czy tylko mi się wydaje, że tak nie powinno być ? Myślę, że indywidualizm i własny styl to bardziej zaleta niż wada. Nikogo chyba nie powinno "bolec" to, w co się ubieramy lub jacy jesteśmy a wprost przeciwnie. To, jak kreujemy siebie powinno być inspiracją. Nigdy nie rozumiałam osób irytujących się czyim stylem bycia lub – co gorsza – ubiorem drugiej osoby. Jest nas tak dużo na świecie, że każdy z nas znajdzie "kogoś dla siebie". Nie musimy trzymać nikogo przy sobie a tym bardziej zmieniać. W takich sytuacjach zawsze proponuje kwas w kroplach i przysługa społeczeństwu oddana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz