niedziela, 23 kwietnia 2017

22.04.2017

Chciałam dziś napisać o czymś bardziej merytorycznym, ale pewien "ptaszek" podrzucił mi coś zupełnie innego. (tak wiem mój blog nie jest od merytorycznych rzeczy...) Więc o czym dziś ? O uśmiechaniu się do nieznajomych. Mieliście kiedyś tak, że uśmiechnęliście się do przechodnia ? Beż żadnych pobudek ?

Śmiało mogę się przyznać, że robię tak bardzo często, aczkolwiek nie zawsze jest to odbierane jako serdeczny uśmiech, lecz czysty podtekst. Kojarzycie ten moment, kiedy idziecie sobie ulicą i ktoś na was patrzy ani na sekundę nie odrywając wzroku ? Co wtedy robicie ? Uśmiechacie się ? Tak, życzliwy uśmiech jest zdecydowanie lepszy od taksowania kogoś lodowatym spojrzeniem od stóp do głów. Owa sytuacja przytrafiła się pewnie każdemu. Jak każdemu to i mnie !

Jakiś czas temu idąc do sklepu napotkałam "robotników" ( robotnik start pack: browar i papieros w ustach...). Jeden z nich wręcz wlepiał we mnie swoje oczy na co zareagowałam uśmiechem. W odpowiedzi otrzymałam wymamrotane" ja nie znam Pani, ale chętnie mogę poznać". Tak... Zawinęłam stamtąd swoje szanowne dupsko czym prędzej... Jaki z tego wniosek ? Nie jeździj deskorolką po balkonie... A tak poważnie-Na przykładzie owej sytuacji można wywnioskować, że zwykły uśmiech nie zawsze jest odbierany tak jak byśmy tego chcieli.

Wiadomo każdy medal ma dwie strony. Bywają też osoby, które po prostu odwzajemniają uśmiech (np. matki z dziećmi). Otwarcie mogę przyznać, że za dziećmi nie przepadam w przeciwieństwie do zwierząt. Każdy miłośnik czworonogów zna tę niepohamowaną chęć choćby spojrzenia na przechodzącego obok nas zwierzaka. Dobry rok temu będąc na spacerze napotkałam starszego Pana idącego z owczarkiem niemieckim, który od razu przykuł mój wzrok. Uśmiechając się do niego spytałam czy mogę pogłaskać psa i czy gryzie, na co Pan odpowiedział "Gdyby nie gryzł to by nie żył". Od taki śmieszek orzeszek z owego Pana.

niedziela, 16 kwietnia 2017

16.04.2017

 Korzystając z okazji, że są święta chciałabym napisać coś od siebie. Nie będę wklejała tutaj oklepanych życzeń, ponieważ uważam to za bezsensowne i nie szczere, a nie o to chodzi prawda? Znacie ten niezręczny moment, kiedy składacie życzenia osobie, której nie znacie za dobrze i nie wiecie czego jej życzyć? Chciałabym napisać coś oryginalnego i uniwersalnego... więc napisze to co mi ślina na język przyniesie ( o ile można to tak określić haha ). Przede wszystkim wiele rzeczy nie jest w naszym życiu proste, więc każdemu czytelnikowi lub czytelniczce chciałabym życzyć sporo determinacji i motywacji w tych codziennych i niecodziennych sprawach. Sporo uśmiechu, rewelacyjnie spędzonych chwil w rodzinnym gronie, mnóstwo dobrego jedzenia-nie można zapomnieć o jedzeniu no i oczywiście folii bąbelkowej ze stali ! :D





piątek, 14 kwietnia 2017

Nie znam się to się wypowiem #1

Wiecie co mnie zawsze zaskakuje? Brak empatii i zrozumienia w innych ludziach. Znacie to powiedzenie "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" ? Często postrzegamy świat inaczej niż wszyscy. Jesteśmy osobną jednostką, mamy swój rozum, różnie interpretujemy rzeczy i sytuacje. Niektórzy ludzie nie potrafią wczuć się w sytuacji innych. Dziś o czym ? O depresji. Znowu coś na poważnie bez większych śmieszków.

Zauważyliście to, że ciągle wpadamy w wir codzienności? Nie mamy czasu- na nic nie mamy czasu. Zawsze coś jest na naszej głowie, szkoła, nauka, praca... nigdy sie nir zatrzymujemy bo NIE MA NA TO WSZYSTKO CZASU. Czasem nawet boimy się zatrzymać. Boimy się zobaczyć wszystko od innej strony-tej bardziej emocjonalnej. Często wolimy być wypruci z emocji lub po prostu nieświadomi. Stajemy się wtedy taką szarą papką goniącą z punktu A do punktu B. A co ze słabszymi jednostkami ? Depresja stała się chorobą cywilizacyjną. Nie miej złego humoru, uśmiechnij sie-osoby chorujące na depresje pewnie nie raz usłyszały te słowa.Kojarzycie taki mem gdzie stoi osoba ze smutną miną ipodchodzi do niej druga mówiąc " nie smuć " na co ta pierwsza odpowiada " okej to rozwiązało wszystkie moje problemy ". Nie trzeba mieć specyfikacji psychologicznych, by wiedzieć, że depresja nie jest czymś błahym. Coraz więcej ludzi choruje na nią z różnych przyczyn. Jak każdy człowiek nie raz miewałam sytuacje, które osuwały się mi grunt spod nóg. Czułam, że wszystko, nad czym pracowałam tak po prostu burzy się. Nie potrafiłam ogarnąć tego wszystkiego w całość. Skoro w codziennym życiu przegrywamy z problemami pozornie błachymi co musi czuć osoba która ma depresje ? Często jesteśmy ślepi na czyjąś krzywdę. Ale depresja, jak i wiele innych spraw ma dwie strony.


Nie każdy podły dzień czy okres w naszym życiu jest dowodem na to, że mamy depresje. Często jest ona mylona ze spadkami nastroju lub innymi mniej poważnymi zaburzeniami. Chociaż czy w przypadku zaburzeń można je dzielić na to poważne i mniej poważne ? Czasami wychylam się ze swojego kartonu bezpieczeństwa i patrze na ludzi. Wydaje się niektórym ludziom, że mają depresje, użalają się nad sobą nie dawają sobie rady ze swoimi problemami-bo nie chcą. Przez takie osoby ludzie mają spatrzony tok myślenia na temat choroby, jaką jest depresja. Depresja nie jest stanem, który jest z nami miesiąc lub dwa, po czym przechodzimy do porządku dziennego. Jest to poważną choroba, którą trzeba leczyć. Oczywiście każdego może ona dosięgną zarówno trzynastoletnią Karyne, jak i czterdziestoletniego Sebixa. Problemy można mieć w każdym wieku. Nie rozumiem stwierdzenia " Jesteś za młoda na jakiekolwiek problemy". Problemy dotykają nas nie zależnie od wieku, płci, wiary czy rasy.


Obracając się w różnych towarzystwach dostrzegłam pewną spujność między nimi. Nie ważne kim jesteś lub jaki masz status społeczny problemy są podobne lecz radzimy sobie z nimi w różnoraki sposób. Jedni trzymają się powiedzenia "miej wyjebane a będzie ci dane " natomiast inni biorą wiele rzeczy do siebie. Depresja nie jest czyms co przychodzi od tak i znika również " od tak". Nie dostajemy powiadomienia na swoje telefony: masz depresje, widzimy się za dwa miesiące-twój dobry humor. Nie przesiaduje godzin na kozetkach u specjalistów ani nie mam ukończonych studiów psychologicznych, ale myślę, że te "codzienne" problemy same w sobie nie są w stanie nas złamać. Jasne , mogą być zapalnikiem, lecz nie samym fundamentem. Nie jestem kimś kto powinien " ważyć" problemy. Wszystko, co pisze tutaj jest tylko i wyłącznie moją opinią, która bazuje na obserwacjach, książkach i doświadczeniach.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Nowe początki

Dlaczego nowe początki ?... To trudne do wyjaśnienia, ale ... Zastanawialiście sie kiedyś jakby to było gdyby zacząć od początku ? Od zera budować siebie ? Wyrzucić w końcu ten zużyty karton bezpieczeństwa i wymienić dawno wystrzelaną folię bąbelkową która przestała chronić was przed światem ?

Nigdy nie pomyśleliście że, chcecie od życia czegoś więcej ? Czegoś bardziej ?

Od jakiegoś czasu zaczęłam obserwować ludzi i ich priorytety. Podzieliłam ich na dwie grupy:

- Mentalne grubaski

- Ludzie w dobrych "kartonach"

W dobrych kartonach? Co ty pleciesz? Już spieszę z wyjaśnieniem !

Na pewno chociaż raz widzieliście osobe, która potrafi oddzielić sprawy ważne od ważniejszych, jest zorganizowana i zawsze gotowa na wszystko-własnie to jest osoba z "dobrym kartonem".

Pewien czas temu wpadłam w pewną refleksję nad sobą a mianowicie-stałam się mentalnym grubaskiem.

Kim jest mentalny grubasek ? To taki mały hipokryta. Narzeka, że mu źle, ale nie robi nic w kierunku tego, ażeby było lepiej.

Przyznaje się do tego otwarcie. Zaniedbałam większość rzeczy, nad którymi starałam się pracować sporo czasu, przestałam cieszyć się drobnymi rzeczami, zwykłymi rozmowami czy spotkaniami. Zaczęłam się po prostu opierniczać. Lenistwo i negatywne zdarzenia wzięły górę nad moim życiem. Stąd też pomysł na "nowe początki".

A więc jak zacząć wszystko od początku? Ostatnio dosyć często zadawałam sobie to pytanie. Myślę, że nie ma na to złotej recepty. To nie tak, że wrzucimy do kociołka garść mięty zalejemy litrem wody zagotujemy dodamy szczyptę soli i gotowe. Myślę, że przede wszystkim musimy być gotowi na wyrzucenie starego "kartonu" i odcięcie się od tego, co było dawniej. Zrzucenie starej skóry- jakkolwiek ohydnie to brzmi ! Poszukanie sobie nowego-lepszego miejsca, gdzie zapanują nowe zasady, wyznaczymy sobie nowe priorytety. Każdy jest człowiekiem. Ma gorsze i lepsze dni, czasem upada i poddaje się a następnie odbija się od dna by wspinać się na szczyty. Czasem mam wrażenie, że nasze życie to jedna wielka sinusoida. Upadamy i wznosimy się tylko po to, by znów upaść i podnieść się. Podsumowując, nie ważna, jak i ile razy zaczynamy-ważne, jak kończymy.