Chciałam dziś napisać o czymś bardziej merytorycznym, ale pewien "ptaszek" podrzucił mi coś zupełnie innego. (tak wiem mój blog nie jest od merytorycznych rzeczy...)
Więc o czym dziś ? O uśmiechaniu się do nieznajomych. Mieliście kiedyś
tak, że uśmiechnęliście się do przechodnia ? Beż żadnych pobudek ?
Śmiało mogę się przyznać, że robię tak bardzo często, aczkolwiek nie zawsze jest to odbierane jako serdeczny uśmiech, lecz czysty podtekst. Kojarzycie ten moment, kiedy idziecie sobie ulicą i ktoś na was patrzy ani na sekundę nie odrywając wzroku ? Co wtedy robicie ? Uśmiechacie się ? Tak, życzliwy uśmiech jest zdecydowanie lepszy od taksowania kogoś lodowatym spojrzeniem od stóp do głów. Owa sytuacja przytrafiła się pewnie każdemu. Jak każdemu to i mnie !
Jakiś czas temu idąc do sklepu napotkałam "robotników" ( robotnik start pack: browar i papieros w ustach...). Jeden z nich wręcz wlepiał we mnie swoje oczy na co zareagowałam uśmiechem. W odpowiedzi otrzymałam wymamrotane" ja nie znam Pani, ale chętnie mogę poznać". Tak... Zawinęłam stamtąd swoje szanowne dupsko czym prędzej... Jaki z tego wniosek ? Nie jeździj deskorolką po balkonie... A tak poważnie-Na przykładzie owej sytuacji można wywnioskować, że zwykły uśmiech nie zawsze jest odbierany tak jak byśmy tego chcieli.
Wiadomo każdy medal ma dwie strony. Bywają też osoby, które po prostu odwzajemniają uśmiech (np. matki z dziećmi). Otwarcie mogę przyznać, że za dziećmi nie przepadam w przeciwieństwie do zwierząt. Każdy miłośnik czworonogów zna tę niepohamowaną chęć choćby spojrzenia na przechodzącego obok nas zwierzaka. Dobry rok temu będąc na spacerze napotkałam starszego Pana idącego z owczarkiem niemieckim, który od razu przykuł mój wzrok. Uśmiechając się do niego spytałam czy mogę pogłaskać psa i czy gryzie, na co Pan odpowiedział "Gdyby nie gryzł to by nie żył". Od taki śmieszek orzeszek z owego Pana.
Śmiało mogę się przyznać, że robię tak bardzo często, aczkolwiek nie zawsze jest to odbierane jako serdeczny uśmiech, lecz czysty podtekst. Kojarzycie ten moment, kiedy idziecie sobie ulicą i ktoś na was patrzy ani na sekundę nie odrywając wzroku ? Co wtedy robicie ? Uśmiechacie się ? Tak, życzliwy uśmiech jest zdecydowanie lepszy od taksowania kogoś lodowatym spojrzeniem od stóp do głów. Owa sytuacja przytrafiła się pewnie każdemu. Jak każdemu to i mnie !
Jakiś czas temu idąc do sklepu napotkałam "robotników" ( robotnik start pack: browar i papieros w ustach...). Jeden z nich wręcz wlepiał we mnie swoje oczy na co zareagowałam uśmiechem. W odpowiedzi otrzymałam wymamrotane" ja nie znam Pani, ale chętnie mogę poznać". Tak... Zawinęłam stamtąd swoje szanowne dupsko czym prędzej... Jaki z tego wniosek ? Nie jeździj deskorolką po balkonie... A tak poważnie-Na przykładzie owej sytuacji można wywnioskować, że zwykły uśmiech nie zawsze jest odbierany tak jak byśmy tego chcieli.
Wiadomo każdy medal ma dwie strony. Bywają też osoby, które po prostu odwzajemniają uśmiech (np. matki z dziećmi). Otwarcie mogę przyznać, że za dziećmi nie przepadam w przeciwieństwie do zwierząt. Każdy miłośnik czworonogów zna tę niepohamowaną chęć choćby spojrzenia na przechodzącego obok nas zwierzaka. Dobry rok temu będąc na spacerze napotkałam starszego Pana idącego z owczarkiem niemieckim, który od razu przykuł mój wzrok. Uśmiechając się do niego spytałam czy mogę pogłaskać psa i czy gryzie, na co Pan odpowiedział "Gdyby nie gryzł to by nie żył". Od taki śmieszek orzeszek z owego Pana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz