wtorek, 31 stycznia 2017

Złota klatka bezpieczeństwa


Złota klatka bezpieczeństwa ? Może zaczniemy od podstaw. Każdy miał w życiu sytuacje, kiedy chciał uciec od piętrzących się problemów-zamknąć się w takiej złotej klatce". Tak było w moim przypadku.

Czemu akurat dziś pisze o tym ? Ponieważ sama się w niej zamknęłam i ani śniło mi się z niej wyjść. To tak jak z naszą strefą komfortu-nie chcemy robić czegoś, co wymaga od nas przekroczenia barier. Chcemy tkwić tam, gdzie nam wygodnie. Błąd ! Jestem zdania, że wszystko jest lepsze od stania w miejscu-jakikolwiek ruch świadczy o naszym samorozwoju. Nie ważne czy jest błędny, czy prawidłowy-zawsze trzeba coś robić.
Wyobraźcie sobie siebie sprzed paru lat a teraz spójrzcie na „was” teraźniejszych. Wiele się zmieniło prawda ? Czy na pewno ?
Będąc w gimnazjum byłam osobą, która miała sobie bardzo dużo do zarzucenia-kompleks gonił kompleks. Byłam bardzo zamknięta w sobie i nieśmiała co za tym szło nigdy nie potrafiłam wyrazić swojego zdania a tym bardziej obronić go. Nie lubiłam rozmawiać z ludźmi a jedyne co sprawiało mi radość to czytanie i pisanie. Zamiłowanie do „tworzenia” zaszczepiła we mnie moja gimnazjalna polonistka -za co jestem jej naprawdę wdzięczną. A dziś ? Dziś nie mogę powiedzieć, że zmieniłam w sobie wszystko, ale wiele na pewno. Przestałam być aż tak nieśmiała i zakompleksiona. Stałam się hm.. Bardziej pewna siebie. Tak to chyba można określić. Trochę zmieniły się moje pasje i ludzie, wokół których się obracam. Przestałam brać tak wiele rzeczy do siebie, dzięki czemu stałam się na pewno szczęśliwsza.
Na czym polegał a moja „złota klatka” ? Myśle, że na stworzeniu własnego świata wyprutego z krzywd, niewygodnej prawdy i wyzwań, które jakby nie było życie stawia nam każdego dnia. Bałam się komukolwiek zaufać, bo co jeśli ta osoba zburzy mój świat ? Co, jeśli zawiedzie ? Znacie to prawda ?
Z czasem przekonałam się, że to nie jest rozwiązanie-wprost przeciwnie. Zastanawialiście się kiedyś jak to jest wyjść z takiej „klatki"? Jak to jest być szczęśliwym poza strefą swojego komfortu ? Myślę, że na tym polega prawdziwe życie. Na otwieraniu się, na ryzyku, na przegrywaniu i wygrywaniu, na złych i dobrych wyborach. To wszystko nas kształtuje prawda ?
Ostatnio wpadłam w refleksje nad sobą samą, nad tym, co jest, co było i co mogło być. Do jakiego doszłam wniosku ? Trzeba się otworzyć i zaryzykować-chociażby spróbować. Znacie powiedzenie „kto nie ryzykuje ten nie pije szampana” ? Czasem po prostu trzeba sobie na coś pozwolić, a co będzie później ? Wszystko wyjdzie w praniu. Nie można wiecznie żyć tym " co by było, gdyby". Nie raz trzeba wziąć"teraz” w ręce i zrobić coś-cokolwiek byle by nie stać w miejscu. Myslę, że nawet te złe rzeczy są nam potrzebne, by ukształtować to, kim jesteśmy. Zauważyliście tę zależność, że gdy dostajemy przysłowiowo po dupie nasz charakter się zmienia ? Stajemy się w pewnym sensie silniejsi, nie do zdarcia.
Jesteśmy młodymi osobami czasem po prostu trzeba sobie powiedzieć „niech się dzieje co chce” i po prostu nie myśleć nad tym, co może się stać. Co ma być to będzie. Czemu mielibyśmy się przejmować czymś, na co kompletnie nie mamy wpływu ?
Myślę, że nikt nie lubi żyć pod „kloszem". Spróbujcie czasem zrobić coś hm... ryzykownego.
Bo jak nie teraz to kiedy ? Jak pojawi się żona/mąż i dzieci ?
Czasem nie można myśleć zbyt wiele- spontaniczność to dobra cecha.

poniedziałek, 23 stycznia 2017

Pizzeria, praca czyli jak dostać na łeb w 8 godzin !


Dość dawno mnie tutaj nie było, a gdybym miała być szczera już parę razy zbierałam się do pisania. Ostatnio działo się tyle rzeczy, że nie starczyłoby miejsca aby to wszystko opisać!

Ale ja jak to ja! Spróbuję!

W końcu dostałam tą swoją długo wyczekiwaną pracę. Stres osiągał zenitu. Wyobrażasz sobie, że na rozmowie o pracę szef pytał mnie nawet gdzie pracuje moja matka? Nie? Ja też, nie wyobrażałam sobie, dopóki nie musiałam odpowiadać na takie pytania... Gdybym miała być szczera to kiedy pierwszy raz na niego spojrzałam od razu coś mnie odpychało. Znasz to uczucie, kiedy spojrzysz na kogoś i od razu mu nie ufacie, bo "źle mu z oczu patrzy?” Dokładnie taką osobą był mój szef.
Wyobraź sobie... Wchodzisz do pracy, a osoba dowodząca całym biznesem obraża pracowników. Niby żartem, niby nie... Co robisz? Bierzesz nogi za pas i uciekasz, bo zdajecie sobie sprawę, że ciebie też to czeka jeśli zostaniesz na dłużej? Tak, normalna osoba zapewne tak by zrobiła, ale nie ja… Jak już zauważyliście zawsze podejmuję decyzje różniące się od wszystkich innych. Zostałam - co było moim najgorszym błędem, a zarazem najlepszą decyzją. Dlaczego?

Tak jak się spodziewałam szef raczej nie należ do ludzi normalnych. Wiedzieliście, że można źle wyjmować ciasto z tacki? Nie? To nie jesteście jedyni ponieważ ja też nie, ale przekonałam się, że można robić to źle. Byliście kiedyś u kogoś w domu kiedy była kłótnia lub zapowiadało się na nią? Czuliście, jak powietrze gęstnieje tak bardzo, że można powiesić siekierę i zestaw noży kuchennych? Taka właśnie atmosfera panowała w lokalu, gdzie pracowałam. Oczywiście tylko podczas obecności szefa - warto to dodać.

Kiedy nie ma kota, myszy harcują - nie wierzyłam w realność tego powiedzenia - do soboty. Wraz z zamykającymi się za szefem drzwiami robiło się lżej, mniej nerwowo. Znaczy... “mniej nerwowo”... dla kogo mniej, dla tego mniej!
Znasz to uczucie, kiedy ktoś irytuje cie tak bardzo, że chcesz chwycić patelnię i po prostu trzasnąć mu nią w "garnek "? Co zabawne, albo i nie... Od pierwszych słów, które do ciebie ta osoba wypowiedziała? Nie? To zazdroszczę! Będę go nazywała "P". Pierwsze godziny pracy z "P" były testem mojej anielskiej cierpliwości, którą "P" testował na różne sposoby. Jak okazało się z czasem, nie taki diabeł straszny. Ludzie mają różne odsłony - często grając pajaca, lecz naprawdę tacy nie są. Nie był on jedynym pracownikiem. Była też kolejna "P" (Jak słusznie zauważyła moja przyjaciółka, pasowałam tam idealnie pod względem inicjałów - tylko pod tym).
Kiedy szef wrócił wygłupy się skończyły, a gęstość powietrza wróciła do poprzedniego stanu. Co było moim największym błędem? To, że nie uciekłam stamtąd w czas.
To, że źle wyciągnęłam ciasto z tacki to pikuś - schody zaczęły się wtedy, kiedy źle układałam kciuki przy formowaniu ciasta. Wszystko czego dotknęłam było źle. Kojarzysz taką sytuację, gdy piszesz do kogoś sms-a lub dzwonisz, a ktoś stoi za waszymi plecami i czyta albo bacznie podsłuchuje? Taaak... Ledwo otworzyłam usta mówiąc 'pizzeria słucham", a szef już dawno stał za moimi plecami uważnie analizując każde moje słowo. Czy nadal tam pracuje? Nie. Dlaczego? Sami się chyba domyślacie.

Jaki z tego wszystkiego wniosek? Nie jeździjcie deskorolką po balkonie! Tym oto pięknym, żartobliwym akcentem żegnam się z wami ciepło 😗

wtorek, 17 stycznia 2017

Marudzenie dnia codziennego czyli Samowite przygody i myśli

Znacie ten dzień, w którym sypie się dosłownie wszystko ? Nic wam nie wychodzi ? Nawet kitka ? Kłótnia z rodzicami i przyjaciółmi ? Macie ochotę rzucić szkołę ? Zawalacie wszystko a wasze plany sypią się jak domek z kart? Dzień jest bardziej beznadziejny niż wszyscy byli razem wzięci ?
Zastanawiacie się, czy nie pierdzielić wszystkiego i po prostu wyjechać albo owinąć się folią bąbelkową i schować w kartonie po zmywarce? Jeśli tak to dobrze trafiłaś lub trafiłeś ! - Coś, co będę powtarzała jak mantrę-nic na moim blogu nie jest normalne więc nie dziwcie się powyższemu rozwiązaniu :D
Od kiedy
 otworzyłam oczy wiedziałam, że czeka mnie kolejny beznadziejny dzień. Co zrobiłam ? Szybko ogarnęłam swoje negatywne myślenie i ruszyłam temu wszystkiemu naprzeciw z uśmiechem na twarzy-Dobra koniec ściemniania.. Tak naprawdę ledwo zwlekłam się z łóżka i zaspana wyszłam do szkoły myląc lewy but z prawym. Kiedy usypiałam podparta prawą ręką na lekcji anielskiego doszłam do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie .. Nie nie wzięcie się w garść jakby to zrobiła normalna osoba... po prostu olanie wszystkiego i czekanie aż ten dzień się skończy. Nie robienie to też jest rozwiązanie prawda ?

Nie to nie będzie konstruktywny post-Tak genialne posunięcie informowanie o tym w samym jego środku.

Może tak też być, że karton, w którym siedzicie jest zbudowany z emocji, a nie z tektury a folia bąbelkowa utkana jest ze złych zdarzeń waszego dnia.
Pytanie, czy jest coś, co go uratuje ? Tak odpowiedź brzmi czekolada, ale co jeśli jesteście na diecie ? co, jeśli macie uczulenie na białko lub po prostu jej nie lubicie ? istnieją tacy ludzie zapewniam !)
Ostatnio przeglądając internety natknęłam się na coś, co jest chyba każdemu znane: Samowite przygody i myśli.










Czym są Samowite przygody i myśli ? To memy ze szczyptą ironii i humoru idealnie pomieszane z życiem codziennym-Aż sama sobie robię wyrzuty, że na to nie wpadłam !
Możesz być jak dziewczyna z samowitych-niezłomna albo możesz być jak ja i schować się pod kołdrą z kanapkami z jajkiem i wodą cytrynową
Jeszcze 85 dni bez słodyczy ! Trzymajcie kciuki.
Mały edit... Zdarzyło się wam wyrzucić coś  cennego do kosza  przez  zupełny przypadek ? np nie wiem.. pierścionki...


niedziela, 15 stycznia 2017

Zady i walety czyli troche o idolach.



Mały bloopers: Inspiracje do tego posta znalazłam podgrzewając kotleciki w occie-To będzie jeden z konstruktywnych postów.
 Zaufaj mi !
Chyba każdy z nas ma lub miał swojego idola/idolkę. Dla wielu młodych ludzi taką osobą jest gwiazda pop pokroju Justina Biebera lub One Direction. Korzystając z wolnego czasu poczytałam trochę o tym. Jak mówił jeden z artykułów przedstawiają oni swoją osobą idealny portret psychologiczny-miły głos, ładna buzia, modne ubrania, wysokie zarobki co jest jednym z wielu autorytetów młodych ludzi.
Kiedy byłam mała moją idolką była moja babcia. Zawsze wiedziała co powiedzieć co zrobić. Wiedziała wszystko, choć sama w sobie nie była idealna. To chyba na tym polega prawda ? Nie musimy być idealni-musimy być dobrzy. Z czasem moje ideały i gusta zmieniały się.
Kto jest teraz moim idolem ? - Jaś Fasola.
Jest to osoba kpiąca z życia. Jako chłopiec jąkał się i nawet po upływie paru dobrych lat została mu tendencja do złego wymawiania „b". Co zrobił Rowan Atkinson aka Fasola ? Obrócił to w swoją zaletę wykorzystując to w swoim "show". Był on osobą, która osiągnęła sukces powoli pnąc się z pełnym uśmiechem na ustach po obrzydliwych stopniach kariery zawodowej. Stał  się on kultową postacią nie tylko dla mnie. Oglądanie Jasia Fasoli zostało zakorzenione we mnie przez tatę. Kiedy on śmiał się w głos - a jego śmiech z łatwością przenika każdą ścianę po cichu skradałam się do pokoju, by oglądać razem z nim. Zawsze fascynowała mnie jego gra aktorska. To jak bez dialogu potrafił przekazać emocje.
Sławnych ludzi często odbiera się jako "nadczłowieka" bez wad. Nie traktuje się go jako osobę żyjącą, ale jak każdy ma swoje "zady" i "walety". Myślę, że to właśnie nas odróżnia od siebie-nie nasz wygląd, lecz właśnie to jacy jesteśmy i właśnie po tym powinniśmy być oceniani.
Informacja na dziś: Wino to nie alkohol-to fermentowane owoce. Idąc tym tropem jedząc owoce można się upić ???

wtorek, 10 stycznia 2017

10.01.2017

Nie będę klepała regółek, bo wszyscy wiemy czym jest alkohol. Mój blog nie jest od podejmowania tematów ani trudnych, ani poważnych, ale cóż. Myslę, że na temat alkoholu ludzie dzielą się na 3 grupy:

przeciwników — do których do niedawna należałam
będących za
neutralnych.

Każdy z nas prędzej czy później będzie miał lub już miał styczność z alkoholem. Pamiętacie picie z zakrętki, która była kieliszkiem a woda wódką ? A paluszki to były papierosy ? Czy tylko ja tak robiłam ?

Alkoholowe historie mówi ci to coś? Chyba każdy to zna ze swojego doświadczenia lub zasłyszane. Będąc na sylwestrze moja znajoma recytowała "Litwo ojczyzno moja", inna znajoma tańczyła na środku ulicy o 3 w nocy macarenę. Czy coś się komuś stało? Nie. Może wyjdę na hipokrytkę, bo tak jak wyżej wspomniałam do niedawna należałam do przeciwników alkoholu.
Przede wszystkim zrozumiałam, że nie wszystko złoto co się świeci i nie wszystko, co inni uważają za złe i niedobre takie jest. Więc, gdzie jest granica między byciem sztywnym a nieodpowiedzialnym ? Myślę, że pośrodku. Przede wszystkim trzeba znać swój umiar. Nie każde picie kończy się zgonem i kacem. Lubie posiedzieć na balkonie, wypić wino, zjeść lody z moją przyjaciółką, kiedy nocuje u niej.


Nie uważam, że alkohol jest czymś złym, często rozwiązuje języki zamkniętym w sobie osobą i burzy mury, które sami między innymi budujemy. Czy jest na świecie osoba, która nie wypiła nigdy lampki lub dwóch wina ? (nie mam na myśli dzieci) Chyba nie.
Czemu byłam przeciwna alkoholowi a teraz moje nastawienie zmieniło się o 180 stopni ?
Myślę, że żeby coś zmieniło się w naszym myśleniu musi stać się coś co na nas wpłynie albo najzwyczajniej w świecie zszokuje nas. Mając zaledwie 14-15 lat miałam styczność z pijaną osobą. Był to mój znajomy — niezwykle ambitna i inteligentna osoba — osoba która w tamtym momencie zataczała się i plotła bzdury. Dla osoby która ledwo puściła rąbek spódnicy mamy był to szok. Przez długi czas czułam wstręt wręcz obrzydzenie do alkoholu.
Jak ze strony negującej przeszłam na neutralną ?
To proste, kiedy go sama spróbowałam i przekonałam się, że to nie alkohol jest zły, lecz to my możemy go źle stosować. Myślę, że tak jest ze wszystkim — nie zrozumiemy dopóki sami nie przekonamy się czym co jest tak zupełnie od podszewki
Podsumowując prędzej czy później każdy z nas będzie miał styczność z alkoholem, ale to zależy od nas jak to wykorzystamy. Alkohol nie tylko może być czymś, co nam zagraża, ale też dobrą zabawą — wszystko zależy od nas samych.

niedziela, 8 stycznia 2017

Moi en vogue

Kontent mojego bloga nie jest typowo fashion czy beauty, ale jak każda dziewczyna lubię takie pierdoły. Planuje co jakiś czas umieszczać moi en vogue to coś w stylu ulubieńcy czyli rzeczy, które podbiły moje serce w ostatnim czasie — jak wiecie nic na moim blogu nie jest ani typowe, ani normalne więc to, że łamie główne zasady mojego kontentu nie powinno nikogo zdziwić.
Jak się z tym czujecie ? Zero ekscytacji... Tak wiem.

*

Kok — Najpraktyczniejsza rzecz zimą zaraz po ciepłych skarpetkach. Nie wiesz co zrobić z włosami ? Nie chce ci się ich myć ? Kok fryzurą dla leniwych ? Pff nie...
Mały disclamer: Wy też musicie przygotowywać się psychicznie do mycia włosów ? Czy tylko ja tak mam ?


*


Futrzane kapcie są czymś bez czego nie mogę żyć zwłaszcza gdy jest -6 stopni a ja nie mam w zwyczaju nosić skarpetek w domu.

*


Pan, którego przedstawiać nie trzeba — GustawMaluch, który podbił moje serce w sierpniu i jest ze mną do dziś.

*


Kalendarz to coś, co wyrobiło we mnie systematyczność i obowiązkowość poza tym jest on też moim plannerem, miejsce na listy na zakupy, dziennikiem i miejsce, gdzie spisuje wszystkie moje pomysły.

*


Żel pod prysznic niby nic nadzwyczajnego ... Ale ustalmy coś sobie.. PACHNIE CIASTKAMI *.*

*


Pomponiki to kolejna rzecz, której przedstawiać nie trzeba. Trzy niebieskie kuleczki, które sobą potrafią zmienić wygląd wszystkiego.


Na sam koniec moje stara, ale ulubiona piosenka:
https://www.youtube.com/watch?v=GCdwKhTtNNw



piątek, 6 stycznia 2017

06.01.2017

Pamiętasz moją wczorajszą deklarację? To dziś coś o tym, a mianowicie o mandali. 
Czym jest mandala? Sucha definicja podaje, że jest to plansza koła w którą są wpisane kwadraty i inne kształty geometryczne bla bla... Kolejna nudna definicja, na którą nie ma miejsca na moim blogu ! Też tak masz, że jeśli znaczenie pojęcia nie jest napisane po „ludzku” od razu zniechęcasz się do tej rzeczy ? Masz ochotę rzucić to w diabły? Więc, zacznijmy od nowa ! Mandala przyjmuje różne kształty zależne od naszych upodobań. Według Karola Gustawa Junga pomaga ona w zrelaksowaniu się — nie do końca zgodziłbym się z tym, ale to zostawmy na później. Przed narywaniem mandali „na czysto” warto narysować sobie siatkę.




Pomoże nam ona w dalszym rysowaniu. Co potrzebujemy, by ją wykonać ?
- Ołówek
-Cyrkiel
-Gumkę
-Kątomierz/linijkę
Mandala jest formą wyrażenia siebie i często to jakich kolorów używamy określa nasz nastrój:
ŻÓŁTY: słońce, światło, pogoda ducha, radość, zadowolenie.

POMARAŃCZOWY: optymizm, energia, radość życia, aktywność, czułość, odwaga, siła, serdeczność, młodość, wiara w siebie.

CZERWONY: miłość, wiara w siebie, siła, wytrwałość, samodzielność.

RÓŻOWY: romantyzm, wrażliwość, kobiecość, delikatność.

NIEBIESKI: pewność siebie, opanowanie, zgodność, spokój, odprężenie, tęsknota, wierność.

TURKUSOWY: przyjaźń, komunikatywność, pomysłowość, pewność siebie, urok osobisty, wdzięk, humor.

ZIELONY: nadzieja, silna wola, równowaga emocjonalna, wytrzymałość, zdrowie.

CZARNY / SZARY: honor, zachowanie godności.

BIAŁY: czystość, niewinność, doskonałość, szlachetność.




Moja historia zetknięcia się z mandalą nie jest jakaś wyjątkowa — Mogę powiedzieć, że taka sama jak z blogiem — powstała z nudów. Przeglądając Pinterest natknęłam się na mandalę. Na samym początku próbowałam odwzorowywać inne prace a z czasem zaczęłam projektować własne.

Nie oszukujmy się, żadna z moich mandal nie jest idealna — z resztą jak nic na tym blogu i w moim życiu :P Wracając do moich pierwszych zdań o relaksujących właściwościach mandali... Ile razy słyszałeś/aś już słowa w stylu "Nie miałabym cierpliwości do tego "albo "Jezu jak ty tak możesz ? Chce ci się? ". Co z ludźmi, którzy nie odznaczają się cierpliwością, energia, która w nich siedzi przekracza nawet najwyższy poziom adhd ? Czy dla nich tez to jest relaksujące ? Czy bardziej męczące ?

czwartek, 5 stycznia 2017

5.01.2017

Temat z lekkim opóźnieniem, ale to nic nowego ! (Zawsze zastanawiam się jak zacząć pisać post tak, aby nie brzmiał on sztywno ani sztucznie... Fajnie byłoby, gdyby zaczynał się intrem muzycznym.. Ale nie można mieć wszystkiego... Więc cieszę się tym, co mam i właśnie teraz zamierzam ukraść ci parę minut życia :D)
Postanowienia noworoczne to już tradycja... Co roku dochodzimy do pewnych refleksji nad sobą i swoim życiem. Nowy rok nowa ja, chyba każdy to kojarzy. Znasz ten moment, kiedy postanowisz sobie ambitne rzeczy, które uczynią cie lepszym człowiekiem? Bardziej kreatywnym? Mądrzejszym? Tak... A ten, kiedy nagle tracisz motywacje do czegokolwiek, siadasz na kanapie oplatając nogi rękoma powoli opadając na bok a inni patrzą na ciebie jak na niedorozwoja? A ty po prostu nie wiesz co zrobić z własnym życiem ? Taaak... Ja też... Nowy rok.. Nowe życie bla bla bla... wszyscy wiemy jak jest na prawdę. Jak w takim razie dotrzymać swoich postanowień ?

1. Ustal sobie rozsądną ilość celi — Nie bierz od razu wszystkiego na swoje "barki". Co za dużo to nie zdrowo prawda ?

2. Wybierz sobie realny cel — Na miarę twoich sił.
3. Znajdź motywacje w swoim otoczeniu — Ona jest wszędzie, wystarczy się rozejrzeć.
4. Kontroluj postępy swoich postanowień — Dobrze jest zrobić tabelkę i zapisywać progresy.
5. Nie tłumacz swoich słabości — Wyeliminuj je w zarodku (patrz pkt 2).
6. Uwierz w siebie — Wiara czyni cuda !





Moim tegorocznym postanowieniem jest między innymi wrócenie do rysowania. Jak mi idzie? A widzisz jakieś moje rysunki ? No właśnie...
Ponoć każde zmiany są dobre. Wszystko jest lepsze od stania w miejscu. I to jest fakt. Wyobrażasz sobie być tym samym człowiekiem, którym byłeś/aś rok temu ? Ja nie. Wiele rzeczy ma wpływ na nas, na nasze osobowości czy podejście do życia więc czemu nie zmienić w sobie czegoś? Czemu nie zaryzykować ? Nie zastanowić się nad sobą ? Nie udoskonalić siebie. Jest już 5 stycznia a czas przecieka nam przecieka mi przez palce. Wypadałoby coś ze sobą zrobić. Dlatego ogłaszam publicznie wszystkim czytającym, że od jutra zacznę regularnie rysować !

Taki mały dislamer na koniec... Patrząc na procent ludzi, który chcą chodzić na siłownie to ich założyciele będą bogaci... Przynajmniej w styczniu... Lepsze to niż nic !